poniedziałek, 7 lipca 2014

102) Przerwy


Śniadanko zjedzone, kawka napoczęta. Tym razem nie piszę w przelocie, aczkolweik wiele się dzieje. Jakim cudem niektórzy mają czas na to dzień w dzień? Jak tworzą leniwe poranki? Ja sama jeszcze rok temu też to robiłam. Czym to się skończyło? Kiedy indziej. Teraz wcale nie było lepiej, ale mimo wszystko nie znalazłam tu tyle czasu.


Zmagania w kuchni ograniczam się do chleba na zakwasie (ewentualnie dwóch na raz) oraz ciast/babek.



Poniedziałkowe śniadanie skończyło się we wrocławskim FreshPoincie na kanapce, po trzech godzinach po pobudce i badaniach krwi. Następnego dnia już miałam czas żeby zjeść je w spokoju w postaci żytnich placuszków pełnoziarnistych. Co dzień to inna sytuacja, inne miejsce. Kurcze, czasem jem co popadnie...

Z ruchem kiepsko, jest to czas dla własnych myśli nad którymi nie mam póki co kontroli. Więc jest nikły. A buty do biegania czekają...


W weekend byłam na zakupach z Ciocią B. W Jysku kupiłam kilka 'niezbędnych' rzeczy. Później wpadłyśmy w szał kupowania dzięcięcych ciuszków. Miałyśmy kupić je tylko dwóm bliźniaczkom (dwumiesięcznym, a w rozmiarze 50cm..) ale, później przypomniało nam się o kilku innych młodocianych członkach rodziny i się zaczęło... Dziecięce ciuszki są super.


W poniedziałek z Najmilszym poszliśmy do kina na Transformersy, a ja...? 
Zasnęłam na filmie. Hahaha. Najmilszy był zszokowany moją postawą, ale film mu się podobał, a to się liczy.
We wtorek z Najmilszym byliśmy u mojej przyjaciółki Boróweczki na urodzinach. Dostała ode mnie wiadro granoli czekoladowej, kilka słoików, miód cynamonowy i buty do biegania/chodzenia. Z jej chłopakiem zawarliśmy pewną umowę. Ja wybrałam za niego i kupiłam jej prezent, on za to kupił jej te buty. Grillowaliśmy zatem u niej do późnych godzin nocnych, rozmowy, śmichy. Fajnie jest mieć takich ludzi wokół. Po powrocie do domu po pierwszej, jeszcze posiedzieliśmy z Najmilszym, on przy książce ja przy innych pierdółkach i po drugiej poszliśmy spać. Najmilszy spał do 11,a ja od siódmej trzydzieści na nogach.

Plamencja jak zawsze na koniec :))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Na każde pytanie odpowiem, a każdą krytykę przyjmę 'na klatę'